Brak znajomości języka polskiego i zaufanie do wynajmującego mogły kosztować klientkę kilka tysięcy złotych. Do naszej kancelarii zgłosiła się obywatelka Białorusi, która znalazła się w bezwyjściowej, jak mogłoby się wydawać, sytuacji na warszawskim rynku nieruchomości. Dzięki naszej szybkiej interwencji sprawa zakoncyła się sukcesem.
Historia zaczęła się standardowo: nasza klientka szukała lokalu na wynajem i po ustaleniu szczegółów spotkała się z przedstawicielem firmy zarządzającej nieruchomościami. Ponieważ kobieta nie mówi po polsku, działała w pełnym zaufaniu.
Na miejscu przekazała gotówkę za wynajem bezpośrednio do rąk wynajmującego i otrzymała klucze. Problemy zaczęły się chwilę później, gdy mężczyzna przesłał jej fakturę oraz projekt umowy najmu. Jak się okazało, w wystawionej fakturze kwota różniła się od sumy faktycznie przekazanej w gotówce. Co więcej, w dokumencie nie było żadnej informacji o tym, że środki zostały już wcześniej odebrane z ręki do ręki, a powstała różnica w kwotach nie została w żaden sposób wyjaśniona.
Gdy klientka przetłumaczyła umowę, okazało się, że zawiera ona zapisy, o których wcześniej w ogóle nie było mowy. Postąpiła racjonalnie — odmówiła podpisania dokumentów i postanowiła zrezygnować z wynajmu, spędzając w lokalu jedną noc. Wtedy przedstawiciel odmówił zwrotu kaucji, bezprawnie powołując się na zapisy umowy, której przecież nigdy nie podpisała.
Szczególnie rażący w tej sprawie jest fakt, że tak postąpiła osoba zajmująca się rynkiem nieruchomości w sposób profesjonalny — znana w branży i doskonale zorientowana w kwestiach prawnych. Zamiast wykazać się profesjonalizmem, postanowiła bezwzględnie wykorzystać barierę językową obywatelki Białorusi, aby nieuczciwie na niej zarobić i ją oszukać.
W tym momencie klientka trafiła do nas. Przeanalizowaliśmy sprawę i natychmiast podjęliśmy zdecydowane działania prawne. Przede wszystkim wykazaliśmy podstawową zasadę: sam fakt przekazania pieniędzy przed zapoznaniem się z treścią umowy nie oznacza automatycznej i bezwarunkowej akceptacji warunków, które wynajmujący podsuwa post factum. Przygotowaliśmy oficjalne wezwanie do zapłaty. Uwzględniliśmy koszt za jedną spędzoną w lokalu noc, jednak kategorycznie zażądaliśmy natychmiastowego zwrotu całej reszty wpłaconych środków oraz zwroty kaucji.
Wystosowaliśmy do przedstawiciela jasne ultimatum: pełne rozliczenie i zwrot pieniędzy przy jednoczesnym przekazaniu kluczy albo natychmiastowe zgłoszenie sprawy do odpowiednich organów. Dzięki szybkiej i profesjonalnej interwencji naszych adwokatów klientka odzyskała całą wpłaconą kwotę, a sprawa została zamknięta na jej korzyść.
Ta sprawa to ważna przestroga dla nieuczciwych wynajmujących, którzy liczą na to, że obcokrajowcy ze względu na barierę językową czy stres poddadzą się bez walki. Dla naszych klientów to z kolei dowód na to, że z pomocą prawną żaden najemca nie pozostaje bezbronny wobec nieuczciwych działań.